Kiedyś budziły dystans, dziś budują Pomorze. Chińskie koparki Sany wdarły się na polskie place budów przebojem, rzucając wyzwanie konkurencji. Piotr Nycz, współtwórca firmy TwojeMaszyny.pl, która w kilka lat sprzedała ponad 500 maszyn, udowadnia, że w branży budowlanej uprzedzenia przegrywają z twardą kalkulacją i niezawodnością. Dziś jego klienci nie pytają „czy warto”, ale „kiedy dostawa”.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Piotr Nycz nie ukrywa, że jeszcze kilka lat temu marka Sany w Polsce nie była powszechnie rozpoznawalna poza branżą. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
– Sany to producent chiński, obecny na rynku od kilkudziesięciu lat i jeden z największych producentów koparek na świecie. W Europie działa od kilkunastu lat, a w Polsce jako oficjalna marka z przedstawicielstwem funkcjonuje od ponad pięciu lat – mówi.
Jak podkreśla, europejski klient dopiero od niedawna zaczął szerzej oswajać się z tą marką. Wcześniej Sany próbowało wejść do Polski przez dealerów powiązanych z rynkiem niemieckim, ale dopiero utworzenie silnej, polskiej sieci sprzedaży i serwisu pozwoliło zbudować pozycję, która dziś daje tej marce bardzo mocny udział w rynku.
[ZT]16[/ZT]
Firma TwojeMaszyny.pl była drugim dealerem Sany w Polsce. Dziś obsługuje ogromny obszar obejmujący województwa: pomorskie, kujawsko-pomorskie, warmińsko-mazurskie, podlaskie oraz część Mazowsza.
JAKOŚĆ BEZ KOMPLEKSÓW
W rozmowie wyraźnie wybrzmiewa jedno: Piotr Nycz chce raz na zawsze odczarować stereotypy dotyczące pochodzenia sprzętu. Przekonuje, że we współczesnym świecie technologii liczy się inżynieria i podzespoły, a nie paszport maszyny.
– Wrzucanie wszystkich producentów do jednego worka tylko ze względu na kraj pochodzenia to ogromny błąd. Sany nie jest po prostu „dobrą chińską marką”. To globalny lider, który swoją jakością, wydajnością i kulturą pracy rzuca bezpośrednie wyzwanie najlepszym producentom z Japonii, USA czy Europy – zaznacza Piotr Nycz.
To ważne również dlatego, że Sany nie opiera swojej konstrukcji wyłącznie na własnych, nieznanych rozwiązaniach. Firma korzysta z uznanych podzespołów światowych producentów. W maszynach pojawiają się m.in. silniki Yanmar, Deutz czy Cummins, a także komponenty takich marek jak Bosch Rexroth, Kawasaki, Casappa czy ZF.
– Wzięto sprawdzone elementy, które wykorzystują także inni producenci. Te maszyny są dobre, nieskomplikowane, a jednocześnie nowoczesne. Mają elektronikę, GPS i rozwiązania, których oczekuje dziś rynek – podkreśla.
Jednym z najmocniejszych argumentów sprzedażowych jest gwarancja. I to nie symboliczna.
– Sany daje na koparki 5 lat gwarancji albo 10 tysięcy motogodzin. To jeden z najdłuższych okresów gwarancyjnych na rynku – mówi Piotr Nycz.
To właśnie ten element bardzo często przekonuje klientów, którzy po raz pierwszy stykają się z marką. Bo jeśli producent bierze na siebie tak długi okres odpowiedzialności, to trudno mówić o sprzęcie jednorazowym czy eksperymentalnym.
Nycz zwraca uwagę, że przy tysiącach maszyn sprzedawanych rocznie w Europie, taka gwarancja oznacza dla producenta realne koszty. Nikt nie daje jej lekką ręką, jeśli nie wierzy w swój produkt.
[ZT]21[/ZT]
Piotr Nycz był w Chinach i na własne oczy widział zakłady produkcyjne Sany. Jak opowiada, skala robi ogromne wrażenie.
– To są fabryki o powierzchni kilometr na kilometr pod dachem, gdzie większość pracy wykonują roboty – relacjonuje.
Dodaje, że Sany posiada również nowoczesne zakłady określane jako Lighthouse Factory, czyli fabryki o bardzo wysokim poziomie automatyzacji, cyfryzacji i wykorzystania sztucznej inteligencji. Dla klientów to ważny sygnał, że nie mają do czynienia z marką budowaną prowizorycznie, ale z globalnym graczem, który inwestuje miliardy w rozwój i produkcję.
Najlepszą reklamą nie są jednak foldery, lecz rynek. A tu liczby są konkretne.
– Od startu działalności jako dealer sprzedaliśmy już ponad 500 maszyn – mówi Nycz.
Pierwsza sprzedaż była wręcz symboliczna. Na placu stała jedna minikoparka. Zatrzymał się klient, obejrzał maszynę, porozmawiał z zespołem i zdecydował się na zakup. Potem ruszyło.
Dziś firma ma już kilka oddziałów – w Pomorskiem (Miszewko), Toruniu, Olsztynie, Ciechanowie, Porosłach koło Białegostoku, a kończy budowę oddziału w Warszawie. Łącznie na placach dealerskich znajduje się około 100 maszyn.
To właśnie ten fragment rozmowy najlepiej pokazuje, że sukces nie opiera się na jednorazowej sprzedaży.
– Najbardziej cieszy nas to, że klienci wracają po drugą, trzecią czy piątą maszynę. Mamy klientów, którzy kupili po kilka minikoparek, ale też po kilka dużych maszyn ważących ponad 20 ton – podkreśla bohater artykułu.
Na północy Polski nie brakuje firm, które po pierwszym zakupie zdecydowały się dalej rozwijać park maszynowy właśnie w oparciu o Sany. Są też wypożyczalnie, dla których niezawodność ma znaczenie szczególne, bo sprzęt trafia w ręce różnych operatorów i pracuje bardzo intensywnie.
Nycz przyznaje, że właśnie wypożyczalnie są jednym z najlepszych testów jakości.
– Najlepsza koparka to nie służbowa, tylko wypożyczona – mówi z uśmiechem.
I dodaje, że zdarzały się sytuacje, w których klient zostawiał czteroletnią maszynę w rozliczeniu, kupował nową, a używana znikała z placu po kilku dniach. Powód był prosty – dobry stan techniczny i jeszcze rok gwarancji.
Nycz nie kreuje się na człowieka, który od początku wiedział, że sukces jest pewny. Wręcz przeciwnie. Opowiada otwarcie, że sam na starcie miał wątpliwości.
– Ja też nie znałem tej marki. Moje pierwsze pytanie było bardzo proste: co będzie, jeśli te maszyny zaczną się psuć? – wspomina.
Jak dodaje, dziś ten etap jest już za firmą. Po setkach sprzedanych maszyn i latach obecności na rynku zespół ma pewność, że nie sprzedaje klientom produktu, którego trzeba się wstydzić.
– Dzisiaj już wiem, że bez obaw sprzedałbym taką maszynę bliskiej osobie. Po tych wszystkich latach i po tylu zadowolonych klientach nie mamy powodów do kompleksów – przyznaje.
W przypadku każdej nowej marki klienci zadają podobne pytania: jak z serwisem, jak z częściami, jak szybko da się naprawić maszynę?
Piotr Nycz przekonuje, że właśnie na tym polu Sany odrobiło w Polsce bardzo ważną lekcję. Marka ma magazyn części w kraju, swoje zaplecze mają też dealerzy, a dodatkowe centra logistyczne funkcjonują m.in. w Niemczech i we Włoszech.
To oznacza, że klient nie zostaje sam z maszyną, a ewentualne przestoje można ograniczyć.
– Dostępność części i serwisu to dziś jedna z najważniejszych spraw. Klienci o to pytają najczęściej i słusznie – zaznacza.
Sany rozwija także segment maszyn elektrycznych i to nie tylko w teorii. Firma TwojeMaszyny.pl sprzedała już takie maszyny również w Polsce.
– Sprzedaliśmy elektryczną ładowarkę i elektryczną koparkę. To już nie są eksperymenty, tylko sprzęt, który normalnie pracuje – mówi.
Oczywiście takie maszyny są dziś droższe od spalinowych, ale mają konkretne przewagi. Przede wszystkim mogą pracować tam, gdzie znaczenie ma ograniczenie hałasu lub emisji – na przykład w pobliżu zabudowy mieszkaniowej albo przy inwestycjach objętych szczególnymi wymaganiami środowiskowymi.
Jedna z maszyn trafiła do firmy zajmującej się recyklingiem skażonej ziemi. Inne rozwiązania elektryczne dobrze sprzedają się w Skandynawii, gdzie wymagania ekologiczne i organizacyjne są jeszcze wyższe niż w Polsce.
– Maszyna elektryczna może pracować 6 do 8 godzin na jednym ładowaniu, a przy tym ma mniej elementów narażonych na awarie niż klasyczny silnik spalinowy – wyjaśnia.
Mimo mocnego rozwoju firma wciąż widzi miejsca, które chce lepiej zagospodarować. Jednym z nich jest właśnie północno-zachodnia część Pomorza.
– Widzimy duży potencjał w rejonie Bytowa, Słupska, Człuchowa, Chojnic. Chcemy tam dotrzeć mocniej i dlatego prowadzimy kolejną rekrutację na Pomorzu – zapowiada Piotr Nycz.
To ważna deklaracja, bo pokazuje, że firma nie chce ograniczać się do największych ośrodków, ale szuka klientów także w regionach, gdzie działa wiele lokalnych firm budowlanych, transportowych czy wydobywczych.
Plany na ten rok obejmują również duży pokaz maszyn, prawdopodobnie we wrześniu, na terenie jednej z żwirowni. Ma to być wydarzenie szersze niż zwykła prezentacja sprzętu – z udziałem partnerów z branży budowlanej, pojazdów ciężkich i dodatkowego osprzętu.
Choć rozmowa dotyczy ciężkiego sprzętu, Piotr Nycz kilka razy podkreśla, że fundamentem biznesu nie są same maszyny, lecz zespół.
– Za sukcesem tej firmy stoją ludzie, którzy codziennie razem pracują w naszej firmie, budują relacje z klientami i rozwijają oddziały – mówi.
Dziś firma zatrudnia lokalnie, rozwija struktury regionalne i – jak podkreśla Nycz – może pochwalić się bardzo małą rotacją pracowników. To w branży handlowo-serwisowej jest dodatkowym atutem, bo klient lubi mieć kontakt z tymi samymi, sprawdzonymi ludźmi.
Piotr Nycz ma 52 lata. Zanim wszedł w branżę maszyn budowlanych, przez większą część życia zawodowego zajmował się leasingiem i pośrednictwem leasingowym. To doświadczenie dziś wyraźnie procentuje, bo sprzedaż ciężkiego sprzętu nie kończy się na samej prezentacji modelu – bardzo często liczy się także umiejętność dopasowania finansowania do możliwości klienta.
Prywatnie, gdy tylko znajdzie czas, ucieka nad kaszubskie jeziora i rzeki.
– Lubię kajaki, SUP-y oraz lekki off-road. Tylko czasu na hobby jest zdecydowanie za mało – przyznaje.
Z tej rozmowy wyłania się jasny obraz. Chińska marka nie musi już nikomu niczego udowadniać samym pochodzeniem. Dziś liczy się to, czy maszyna pracuje, czy klient wraca i czy serwis potrafi stanąć na wysokości zadania.
Piotr Nycz nie opowiada o rewolucji, która ma dopiero nadejść. On mówi o zmianie, która już się dzieje – na placach budów, w wypożyczalniach i w decyzjach zakupowych przedsiębiorców. Jeszcze niedawno wielu patrzyło na takie maszyny z rezerwą. Dziś coraz więcej firm po prostu je kupuje.
A to w biznesie jest najlepsza odpowiedź.
Coraz więcej firm dostrzega dziś znaczenie profesjonalnej obecności medialnej. W dobie rosnącej roli algorytmów sztucznej inteligencji to właśnie treści publikowane w zarejestrowanych mediach są traktowane jako najbardziej wiarygodne źródło informacji.
Na portalu in-westor.pl rozwijamy przestrzeń promującą biznes w ramach projektu Zielonego Okręgu Przemysłowego „Kaszubia”. Równolegle prowadzimy portale lokalne, które łącznie obserwuje ponad 100 tysięcy odbiorców.
Publikacja artykułu o firmie jest całkowicie darmowa – to redakcja decyduje, o kim piszemy.
Podkreślamy jasno: to przekaz redakcyjny, a nie marketingowy. Opisujemy firmy przez ludzi, którzy je tworzą – ich decyzje, błędy i doświadczenia.
Firmy mogą dodatkowo budować swoją obecność poprzez katalog firm i cykliczne publikacje realizacji, tworząc realne portfolio medialne.
Nazwa firmy powtarzana wielokrotnie w zarejestrowanych mediach, takich jak in-westor.pl, daje największą rozpoznawalność – także w algorytmach AI.
Zgłoszenia: [email protected]
[ZT]44[/ZT]
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu in-westor.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz