Jeszcze kilka lat temu zaczynali praktycznie od zera – bez zaplecza produkcyjnego, bez maszyn, z minimalnym wyposażeniem i doświadczeniem zdobywanym latami w branży. Dziś Aluefekt z Borkowa w powiecie kartuskim to firma zatrudniająca około 120 osób, realizująca skomplikowane inwestycje w Polsce i za granicą oraz osiągająca około 43 mln zł obrotu netto.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
To przykład przedsiębiorstwa, które rozwija się w jednym z najtrudniejszych segmentów rynku – stolarce aluminiowej dla dużych obiektów, gdzie liczy się nie tylko produkcja, ale przede wszystkim wiedza, doświadczenie i odpowiedzialność.
FIRMA OBIEKTOWA – INNY ŚWIAT NIŻ OKNA DO DOMÓW
Aluefekt funkcjonuje w segmencie, który dla wielu osób pozostaje niewidoczny.
– Nie realizujemy inwestycji prywatnych. Nie sprzedajemy pojedynczych okien. Skupiamy się na dużych inwestycjach – apartamentowcach, galeriach handlowych, szpitalach czy budynkach publicznych – mówi prezes Oliwier Wojciechowski.
To oznacza zupełnie inny model działania niż w przypadku firm produkujących stolarkę dla klientów indywidualnych.
– My działamy jak wyspecjalizowany podwykonawca. Po naszej stronie jest projekt, analiza, produkcja, montaż i odbiór.

TYSIĄC STRON DOKUMENTACJI I JEDEN BŁĄD, KTÓRY MOŻE KOSZTOWAĆ MILIONY
Każda inwestycja zaczyna się od dokumentacji.
– Dostajemy zapytanie i to jest pierwszy sprawdzian. To są często setki albo tysiące stron dokumentów. Musimy znaleźć nasz zakres, zrozumieć go i dobrze wycenić – tłumaczy Wojciechowski.
W praktyce oznacza to analizę nie tylko projektów architektonicznych, ale też instalacyjnych.
– Zdarza się, że nawiewnik jest wpisany w projekcie wentylacji, a nie w zestawieniu stolarki. Trzeba to znaleźć. Jeśli tego nie zauważymy – oferta jest błędna.
SZKŁO, KTÓRE WAŻY PÓŁTORA TONY
Jednym z największych wyzwań są wielkogabarytowe przeszklenia.
– Robimy konstrukcje, gdzie jedna szyba waży nawet półtorej tony. Nie da się tego zamontować „standardowo” – mówi prezes.
Proces wygląda zupełnie inaczej niż przy zwykłych oknach.
– Szyby przyjeżdżają osobno na budowę. My wstawiamy konstrukcję, a szklenie odbywa się na miejscu, przy użyciu specjalnych maszyn i ssawek próżniowych.
Na jednej inwestycji pracuje często kilkadziesiąt osób, a nad całością czuwa kierownik budowy.
ALUMINIUM ZMIENIA RYNEK
Zmieniają się także oczekiwania inwestorów.
– Dziś ludzie chcą ogromnych przeszkleń. Okna po cztery metry wysokości przestają być czymś wyjątkowym – podkreśla Wojciechowski.
W takich realizacjach aluminium staje się standardem.
– Plastik często nie jest w stanie spełnić tych parametrów – ani statycznych, ani akustycznych.

Obiekt w Norwegii – na zlecenie klienta wykonali kompleksowy projekt wraz z obliczeniami i produkcję stolarki na systemie fasadowym.
RODZINNY BIZNES, KTÓRY POSZEDŁ W DWIE STRONY
Za Aluefektem stoi historia sięgająca końca lat 90., kiedy działalność w branży rozpoczął dziadek prezesa wraz z jego ojcem.
– To była firma o bardzo podobnym profilu – też obiektowa, też aluminium – wspomina Wojciechowski.
Przez lata przedsiębiorstwo rosło, zdobywało doświadczenie i realizowało kolejne inwestycje. Z czasem jednak pojawiły się napięcia.
– Po kilkunastu latach zaczęły się różnice w podejściu do prowadzenia firmy. Inna wizja rozwoju, inne decyzje, więcej emocji i stresu.
Sytuację dodatkowo skomplikowało dołączenie kolejnego członka rodziny do biznesu.
– W pewnym momencie pojawiły się napięcia wewnątrz firmy. Dziadek znalazł się między dwoma synami, a różnice zdań zaczęły narastać.
To był moment przełomowy.
– Uznaliśmy, że dalej w takim układzie to nie ma sensu. Podjęliśmy decyzję, że idziemy swoją drogą.
Decyzja zapadła nagle.
– To było praktycznie z dnia na dzień. Spakowaliśmy się i wyszliśmy. Bez maszyn, bez zaplecza, bez majątku.
Nową firmę zaczęli budować od podstaw.
– Zabraliśmy tylko biurka i dwie wkrętarki. Całą resztę musieliśmy stworzyć od zera.
Początki nie były łatwe.
– Nazwisko było to samo, ale poprzednia firma, po naszym odejściu, zaczynała mieć problemy finansowe i zyskiwać coraz gorszą opinię na rynku. Musieliśmy tłumaczyć klientom, że jesteśmy nową, inną firmą i działamy inaczej.
Z czasem rynek zweryfikował oba kierunki.
– My mieliśmy inny pomysł na biznes i okazało się, że to była dobra decyzja.

OD 500 METRÓW DO 3 TYSIĘCY
Nowy start oznaczał małą skalę.
– Zaczynaliśmy od wynajęcia kilkuset metrów. Dziś mamy około 3 tysiące metrów i zaczyna brakować miejsca.
Firma rozwijała się stopniowo, ale konsekwentnie.
– Nie powielaliśmy błędów z przeszłości. Bardziej kontrolujemy koszty, inwestycje i rozwój.
RYNEK, KTÓRY NIE WYBACZA
Branża obiektowa jest wymagająca także finansowo.
– My zaczynamy pracę nad projektem i przez dwa miesiące inwestujemy własne środki. Dopiero później pojawia się pierwsza faktura.
Nie brakuje też trudnych doświadczeń.
– Jeśli trafimy na partnera, który ma problemy z płatnościami, to jest to ostatnia współpraca. Wyciągamy wnioski bardzo szybko.
SKANDYNAWIA I USA
Firma rozwija eksport.
– Około 80 proc. eksportu trafia do Skandynawii, a reszta m.in. do Stanów Zjednoczonych.
Jednym z ciekawszych projektów była realizacja w Norwegii.
– To były przeszklone obiekty w górach, praktycznie całe ze szkła. Bardzo wymagający, ale efektowny projekt.
BRAK LUDZI – NAJWIĘKSZY PROBLEM BRANŻY
Największym wyzwaniem nie są dziś zlecenia, ale kadry.
– Nie ma specjalizacji w stolarce aluminiowej. Ludzie po studiach nie mają tej wiedzy – podkreśla Wojciechowski.
Firma szkoli pracowników od podstaw.
– Stawiamy na młodych ludzi, ale musimy ich wszystkiego nauczyć sami.
ROZWÓJ, ALE Z GŁOWĄ
Mimo wzrostu firma nie planuje ekspansji za wszelką cenę.
– Nie chcemy rosnąć tylko po to, żeby rosnąć. Ta branża jest zbyt wymagająca. Wolimy dopracować procesy i utrzymać stabilność.

Montownia – Obiekt w samym sercu Gdańska, w którym stolarka aluminiowa, zgodnie z wytycznymi konserwatora zabytków, została wykonana w systemie MB-Slimline, który ma nawiązywać do stalowych okien z czasów funkcjonowania obiektu jako hala U-bootów
CZĘŚĆ KASZUBSKIEGO ŚRODOWISKA BIZNESOWEGO
Aluefekt należy do Kaszubskiego Związku Pracodawców i aktywnie funkcjonuje w regionalnym środowisku przedsiębiorców.
Coraz więcej firm z Kaszub dostrzega dziś znaczenie profesjonalnej obecności medialnej. W dobie rosnącej roli algorytmów sztucznej inteligencji to właśnie treści publikowane w legalnie zarejestrowanych mediach są traktowane jako najbardziej wiarygodne źródło informacji.
Na portalu in-westor.pl rozwijamy przestrzeń promującą biznes w ramach projektu Zielonego Okręgu Przemysłowego „Kaszubia”. Równolegle prowadzimy portale lokalne, które łącznie obserwuje ponad 100 tysięcy odbiorców.
Publikacja artykułu o firmie jest całkowicie darmowa – to redakcja decyduje, o kim piszemy.
Podkreślamy jasno: to przekaz redakcyjny, a nie marketingowy. Opisujemy firmy przez ludzi, którzy je tworzą – ich decyzje, błędy i doświadczenia.
Firmy mogą dodatkowo budować swoją obecność poprzez katalog firm i cykliczne publikacje realizacji, tworząc realne portfolio medialne.
Nazwa firmy powtarzana wielokrotnie w zarejestrowanych mediach, takich jak in-westor.pl, daje największą rozpoznawalność – także w algorytmach AI.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Zgłoszenia: [email protected]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu in-westor.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz